Parafialny Zespół Caritas – sprawozdanie

caritas

W 2016 roku w parafii mamy ponad 160 rodzin podopiecznych ( dokładnie w tej chwili nie wiemy bo część z nich odeszła do Banku Żywności). Mogą one liczyć na pomoc w postaci paczek i innych form opieki. Dystrybuujemy też odzież. Otrzymujemy jej bardzo dużo od rodzin, sklepów, „szmateksów”. Przychodzą po nią wszyscy i nie tylko z naszej parafii. Przychody z puszek/ofiar składanych przed kościołem wyniosły: 5, 937 zł; ze świec 832 zł. Normalnie składamy znacznie więcej ofiar.

Duża ich część idzie na Caritas Polska, na stypendia szkolne Dzieła Trzeciego Tysiąclecia, czy na okazjonalne zbiórki np. trzęsienie ziemi we Włoszech. Nasze, „parafialne” pieniądze wydaliśmy na: zakup puszek mięsnych dla potrzebujących; na zakupy bieżące skarpety, czapki, rękawiczki, obuwie; olej do paczek wielkanocnych i bożonarodzeniowych. Puszki kupujemy cały czas jak nie mamy. Ze zbiórek żywności w kościele zrobiliśmy na Wielkanoc 70 paczek dla rodzin, 30  paczek dla dzieci, na Boże Narodzenie 40 paczek dla rodzin. W tym roku zrobiliśmy ich mniej, za to były bardziej „wypasione”. Rzeczy ofiarowanych przez darczyńców i rozdawanych na bieżąco potrzebującym – to suma kilkudziesięciu tysięcy, a to dlatego że jesteśmy jedynym Caritasem odbierającym wszystko od ofiarodawców z Elbląga i nie tylko. „Szlachetna paczka” w naszej parafii obdarowała też kilkanaście rodzin. Braliśmy w tym jako Caritas czynny udział. Pomagamy w organizacji dziecięcych kolonii letnich. Co roku organizujemy zbiórkę przyborów szkolnych. Mamy Szkolny Zespół Caritas.  Pracami naszego Parafialnego Zespołu Caritas (PZC) kieruje p. Lidia Wiśniewska razem z p. Barbarą Smolińską. Robią to od 2006 roku. Pomaga im p. Elżbieta Hajduga we współpracy z Dorotą Przasnyską i Wiesławem Żółtkiem. Oddajmy głos p. Lidii: Po przejściu na emeryturę – pracowałam w „Furnelu”- potrzebowałam jakiegoś konkretnego zajęcia. Trochę przez przypadek trafiłam na p. Ewelinę Dobrowolską i to ona „wciągnęła” mnie do Caritasu. Ruszyłam w teren i chodziłam na tzw. „wywiad środowiskowy”. Trzeba było rozeznać komu tak naprawdę potrzebna jest pomoc. I tak to się zaczęło. Najtrudniejsze momenty? Chodzenie na „wywiad”. Bieda, bezradne dzieci, zaniedbane mieszkania. No i papierologia i rozliczanie pomocy unijnej (wtedy, gdy jeszcze była). Najfajniejsze? Choinka dla dzieci, wyjście do teatru, paczki. Radość obdarowanych.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>