Nasi w Kownie

received_397540694114395

- Skąd pomysł na Kowno?

- Ks. Jacek Białek: Zrodził się razem z moim kolegą ks. Arturem Młodzińskim, z parafii św. Wojciecha w Elblągu. Wyjechaliśmy na dwa autobusy. Miała to być krótka, jednodniowa pielgrzymka na spotkanie z papieżem Franciszkiem. W praktyce wydłużyła się do trzech dni. Wjeżdżaliśmy w sobotę o 23.45, a wróciliśmy w poniedziałek o g. 00.30. A na poważnie. Papież był tak blisko Polski. Z Elbląga do Kowna jest bliżej niż do Krakowa i jak tu nie jechać?!

- Co zrobiło największe wrażenie?

- JB: Msza Święta z papieżem. Odprawiałem Eucharystię z „szefem”. Litwa nie jest wielkim krajem. Było inaczej niż w Polsce. Kameralnie. Jeszcze jako kleryk byłem w Rzymie, a teraz razem z papieżem koncelebrowałem Mszę Świętą.

- W jakim języku?

- JB: Po łacinie. Były też elementy litewskie.

- Sporo Polaków?

- JB: Trudno powiedzieć. Litwini niechętnie rozmawiają po polsku, ale rdzenni Polacy na pewno byli. My spotkaliśmy księży z Ełku i pielgrzymów z Łowicza.

- Ogólna atmosfera w Kowanie?

- JB: Ludzi było dużo. Czuło się w nich zaciekawienie. Trochę entuzjazmu. Dumy, że Franciszek przyjechał do  nich.

- Osobiste przeżycia?

- JB: Bliskość papieża. Nie tylko na Mszy Świętej. Po południu zwiedzaliśmy trochę stare miasto i nagle, przy barierkach przejeżdża papież. Niewyobrażalne.

- A nasi parafianie?

- JB: Fajni, pełni radości i entuzjazmu. Wielu było starszych, schorowanych. Nikt nie narzekał i nie marudził. Siedem godzin w podróży to dużo, ale było super.

- Kiedy następny wyjazd?

- Już nie tak daleko. Myślałem o Kalwarii Wejherowskiej. Chętnych było dużo.

AK

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>